Zostańmy w kontakcie
Lofty Kościuszko
ul. Metalowców 13/107
Chorzów 41-500
kontakt@kaizenads.pl
+48 881228124

Czy można mieć ‘biurowego przyjaciela’ w pracy zdalnej?

Nasi rodzice, rozpoczynając pracę w zeszłym stuleciu nastawieni byli na spędzenie w danym zakładzie większości jak nie całości swojej kariery zawodowej. Młody człowiek startujący na rynku pracy znajdował się w kolektywnym środowisku nastawionym na współpracę. Pracował z tymi samymi ludźmi, poznawał całe ich rodziny a relacje, które zbudował, nie kończyły się o godzinie 16.

Z czasem jednak zaczęło się to zmieniać. Coraz częstsze rotacje, krótkie kontrakty, tempo rynku i presja na efektywność sprawiły, że relacje zawodowe zaczęły się uprzedmiotawiać. Stały się bardziej funkcjonalne niż emocjonalne. Koleżeńskość ustępowała miejsca indywidualizmowi, a zespoły coraz częściej przypominały tymczasowe alianse niż trwałe wspólnoty.

Na to wszystko nałożyła się praca zdalna. Z pozoru wygodna, nowoczesna, elastyczna, ale też oddzielająca nas od siebie grubą szybą ekranu. Kiedyś barierą była organizacja, dziś jest nią również brak fizycznej obecności. W efekcie prawdziwe więzi w pracy stały się rzadkością, a samotność, codziennością wielu pracowników. I właśnie w tym kontekście pojawia się pytanie, które może brzmieć banalnie, ale wcale takie nie jest:

Czy w pracy zdalnej można mieć „biurowego przyjaciela”? Czy da się zbudować relację, która wykracza poza zadania i projekty, jeśli jedyne, co nas łączy, to setki zadaniowych e-maili i link do spotkania w Teamsach?

Praca zdalna: wolność i… izolacja

Praca zdalna to dla wielu synonim wolności. Gdy już nie trzeba wstawać na 8, szykować się do pracy, widywać się z osobami, za którymi się nie przepada. Nie trzeba iść na kompromisy, można dopasować pracę do rytmu życia. Ba nawet pracować z drugiego końca świata.

Tak, praca zdalna ma wiele korzyści, przede wszystkim ułatwia work life balance, jednak nie wszystko złoto, co się świeci. Drugą stroną medalu tej wolności jest rosnąca izolacja i samotność. Kiedy ktoś odważy się o tym powiedzieć głośno, często zostaje zakrzyczany przez zmęczonych pracą stacjonarną kolegów, dla których “zdalność” wciąż brzmi jak wakacje. Cóż… trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada.

Praca zdalna uwalnia od trudności codziennych relacji międzyludzkich, skutecznie pozwalając ich unikać. A ich unikanie sprawia, że tym trudniej odnaleźć się w sytuacjach interpersonalnych.

Oczywiście to skrajny przykład, bo wiele osób ma w swoim otoczeniu bliskich przyjaciół i rodzinę. Nie czuje się samotne, a wręcz chwali sobie możliwość pozbycia się napięcia związanego z koniecznością spędzania 1/3 doby wśród ludzi, z którymi nie złapała dobrego kontaktu. Bo brak więzi w pracy nie dotyczy tylko osób pracujących zdalnie. Dotyczy wszystkich w związku ze zmianami kulturowo- społeczno-organizacyjnymi.

Niemniej ograniczenie sieci wsparcia do tylko „swoich” ludzi (rodziny, najbliższych) może prowadzić do wycofania się z różnorodnych społecznych kontaktów. To z kolei osłabia nasze umiejętności rozwiązywania konfliktów i utrwala zamknięcie w informacyjnej bańce.

Dlaczego trudniej o relacje w pracy zdalnej?

Relacje międzyludzkie w pracy nie powstają wyłącznie dlatego, że ludzie ze sobą współpracują. One budują się przez spędzany wspólnie czas, te same przeżycia, przypadkowe rozmowy, dzielenie przestrzeni i rytmu dnia. W pracy zdalnej większość z tych naturalnych mechanizmów znika. Nie ma wspólnego ekspresu do kawy, wspólnego narzekania na upał czy korki, nie ma okazji, by kogoś zapytać mimochodem: „jak weekend?”. Komunikacja ogranicza się do zadań – szybkie wiadomości, statusy, maile. Brakuje w niej miejsca na miękkie sygnały: mimikę, ton głosu, żarty, emocje, które zwykle pomagają budować więź.

Co więcej, zdalna forma pracy sprzyja niepewności relacyjnej. Nie wiemy, czy wypada kogoś zaczepić, kiedy to zrobić i jak. Brak osobistego kontaktu nie pozwala ocenić, jak nasza luźna wiadomość została odebrana. W efekcie unikamy kontaktu, a unikanie pogłębia dystans. W dodatku systemy i narzędzia zdalne są tworzone z myślą o efektywności, a nie o relacjach. Teams, Slack, Clickmeeting, Jira czy Zoom mają raczej pomóc skończyć projekt, niż tworzyć przestrzeń do pogadania z człowiekiem.

Trudno też zbudować jakiekolwiek „zespołowe wspomnienia”, które w pracy stacjonarnej często cementują więzi. Bez wspólnych doświadczeń łatwo stać się po prostu „tym z marketingu” albo „nią od projektu X”. A gdy nie ma poczucia przynależności, łatwiej się wycofać, zniknąć, nie dzwonić – i zostać w swojej domowej bańce.

Wydawać by się mogło, że praca zdalna szczególnie odpowiada introwertykom, i to w wielu przypadkach prawda. Jednak nawet introwertyk potrzebuje poczucia bycia częścią czegoś większego. Potrzebujemy innych ludzi nie tylko do pracy, ale też do sensu, przynależności i psychicznej równowagi. Bez tego nawet najwygodniejszy home office zaczyna być pusty.

Czy da się zbudować prawdziwe przyjaźnie, pracując zdalnie?

Choć może się to wydawać zaskakujące, przyjaźń w pracy zdalnej jest możliwa. Tyle że nie rodzi się przypadkiem przy kawie w kuchni. Wymaga świadomej intencji, obecności i zaangażowania. Nie chodzi tu o small talk podczas porannego zebrania, ale o realną ciekawość drugiego człowieka. Jego świata poza pracą, wartości, historii.

Zdalna relacja może być głęboka, jeśli jest autentyczna: gdy obie strony potrafią być otwarte, szczere i gotowe dać coś z siebie. Nierzadko więzi tworzą się dzięki wspólnym doświadczeniom, nawet tym zawodowym, lub przez wspólne pasje, którymi warto dzielić się w prywatnych wiadomościach czy nieformalnych kanałach tematycznych.

Jednak takie relacje nie zadziewają się same, szczególnie jeśli część zespołu już się zna, pracując wspólnie w biurze. Tu ogromną, a rzadko zauważaną rolę odgrywa organizacja. Wspieranie relacji w zespole to nie fanaberia HR, tylko inwestycja w zdrowie psychiczne, zaangażowanie i lojalność pracowników.

Pracodawca powinien tworzyć przestrzeń do budowania więzi. Przede wszystkim przez dawanie pretekstów do spotkania i rozmowy bez agendy. Dobrze działają np. eventy firmowe, wyjazdy na konferencje, luźne kanały na Slacku czy cykliczne wirtualne kawy. Choć nie każdemu będzie odpowiadać taka forma integracji. Niektórzy czują się sztucznie w pogadankach „o niczym” na Zoomie, inni mogą traktować inicjatywy relacyjne jako dodatkowe obciążenie. Dlatego tak ważne jest, by tworzyć warunki, ale nie narzucać form.

Kluczowa jest też postawa liderów, jeśli oni pokazują ludzką twarz, są dostępni, obecni i nie faworyzują osób pracujących z biura, to zespół dostaje sygnał, że relacje są ważne i bezpieczne. Zdalna przyjaźń nie musi być mniej wartościowa. Bywa, że opiera się bardziej na słowie, emocjach i wzajemnym wsparciu niż na fizycznej obecności. Jednak żeby w ogóle mogła się wydarzyć, potrzeba struktury, otwartości i kultury, która mówi: „jesteś tu nie tylko po to, żeby dostarczyć wynik”.

Przyszłość – czy relacje przetrwają cyfrową rewolucję pracy?

Świat pracy zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Coraz więcej firm na stałe wdraża model zdalny lub hybrydowy, redefiniując nie tylko pojęcie „miejsca pracy”, ale też pojęcie relacji międzyludzkich. Wirtualna obecność staje się nową codziennością, a komunikacja coraz częściej odbywa się za pośrednictwem platform, które jeszcze dekadę temu były technologiczną ciekawostką.

Już dziś eksperymentujemy z przestrzeniami w VR, cyfrowymi pokojami do pracy, a nawet spotkaniami w metaverse. Wkrótce „biurowy kolega” może być awatarem, poruszającym się po cyfrowym open space.

Natomiast niezależnie od tego, jak zaawansowana stanie się technologia, jednego nie da się w niej odtworzyć: prawdziwego zaufania, empatii i ludzkiego ciepła. Te wartości nie zależą od formy kontaktu, tylko od jego jakości.
Dlatego wyzwaniem przyszłości nie będzie „czy” zbudujemy relacje w pracy, ale „jak” to zrobimy w nowej, cyfrowej rzeczywistości. Pielęgnowanie więzi stanie się umiejętnością, której warto się uczyć. Nie po to, by zastąpić kontakt fizyczny, ale by świadomie kształtować nowy sposób bycia razem, mimo dystansu. Biurowy przyjaciel przyszłości może być kimś, kogo nigdy nie spotkaliśmy na żywo, a mimo to wiemy, że nas wysłucha, wesprze i zrozumie. To nowa definicja bliskości. Wymagająca, ale realna.

Ostatni dzwonek, by przypomnieć sobie, po co jesteśmy razem w pracy

Temat relacji międzyludzkich w pracy zszedł na drugi plan już wiele lat temu. Liczą się wyniki, wykresy, produktywność. W wielu organizacjach zapomniano, że to nie zadania, a ludzie i relacje między nimi są sercem każdej firmy. Praca zdalna tylko obnażyła to, co i tak już było kruche: osłabione więzi, brak wspólnoty, rosnący indywidualizm.

Dziś stoimy na rozdrożu i to ostatni dzwonek, by pracodawcy uświadomili sobie, jak ważne jest odbudowywanie relacyjnego fundamentu organizacji. Firmy, które to zrozumieją, zyskają nie tylko bardziej zgrane zespoły, ale też lojalność, zaangażowanie i lepsze zdrowie psychiczne pracowników. A w czasach, w których rotacja, wypalenie i brak poczucia sensu pracy są powszechnym problemem, daje to ogromną przewagę.

Przyjaźń w pracy zdalnej nie jest utopią. Jest możliwa, a wręcz konieczna, jeśli chcemy, by praca, nawet rozproszona i elastyczna, nadal była przestrzenią ludzkiego spotkania, nie tylko cyfrową linią produkcyjną. Relacje w pracy to nie dodatek. To klej, który scala zespół, wzmacnia motywację i daje poczucie sensu. Dziś ich odbudowanie wymaga wysiłku, uważności i intencji, ale to inwestycja, która zwraca się z nawiązką.

 

Chcesz być na bieżąco z Newsami?

Śledź dział – Wiedza Kaizen Ads

Jesteś zainteresowany współpracą w temacie szkoleń dla Twoich pracowników

Napisz: kontakt@kaizenads.pl

Zadzwoń: +48 881 228 124

Chcesz więcej takich artykułów? Zapisz się do naszego Newslettera:

Autor

Author avatar
Kasia Boroń

Komentarz specjalisty

1 komentarz

  1. Bardzo ważny temat. Zwłaszcza, że problem samotności dotyczy coraz większej ilości osób. Dobrze znać plusy pracy zdalnej, ale trzeba też zdawać sobie sprawę z minusów i móc je eliminować.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *